<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?> <rss
version="2.0"
xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
><channel><title>Fleishman-Hillard w Polska</title> <atom:link href="http://fleishman.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" /><link></link> <description></description> <lastBuildDate>Tue, 24 Apr 2012 13:58:42 +0000</lastBuildDate> <language>en</language> <sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod> <sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency> <generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator> <item><title>Fleishman-Hillard koordynuje działania Forum Rozwoju Efektywnej Energii</title><link>http://fleishman.pl/2012/04/fleishman-hillard-koordynuje-dzialania-forum-rozwoju-efektywnej-energii/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/04/fleishman-hillard-koordynuje-dzialania-forum-rozwoju-efektywnej-energii/#comments</comments> <pubDate>Mon, 23 Apr 2012 07:16:36 +0000</pubDate> <dc:creator>Wojciecha Waglowskiego</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1705</guid> <description><![CDATA[Od kwietnia 2012r. agencja Fleishman-Hillard będzie odpowiedzialna za koordynację działań Forum Rozwoju Efektywnej Energii (FREE). FREE zostało w Polsce zainicjowane przez firmę GASPOL S.A. Działania agencji będą obejmować prowadzenie komunikacji FREE oraz organizację konkursu „Miejsce z Klimatem” skierowanego do gospodarstw &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/04/fleishman-hillard-koordynuje-dzialania-forum-rozwoju-efektywnej-energii/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Od kwietnia 2012r. agencja Fleishman-Hillard będzie odpowiedzialna za koordynację działań <a
title="Forum Rozwoju Efektywnej Energii" href="http://www.forumfree.pl/" target="_blank">Forum Rozwoju Efektywnej Energii (FREE)</a>. FREE zostało w Polsce zainicjowane przez firmę <a
title="GASPOL SA" href="http://www.gaspol.pl/" target="_blank">GASPOL S.A</a>.<span
id="more-1705"></span></p><p>Działania agencji będą obejmować prowadzenie komunikacji FREE oraz organizację konkursu „Miejsce z Klimatem” skierowanego do gospodarstw agroturystycznych i właścicieli miejsc noclegowych położonych na terenach niezurbanizowanych.<br
/> Koordynatorem projektu z ramienia agencji została Joanna Kuźmicz. Rzecznikiem prasowym FREE został Wojciech Waglowski.</p><p>Celem Forum Rozwoju Efektywnej Energii  jest zwrócenie uwagi na ograniczony dostęp do efektywnych i niskoemisyjnych rozwiązań energetycznych na obszarach pozamiejskich w Polsce oraz pobudzenie dyskusji wokół potrzeb energetycznych społeczności lokalnych.<br
/> Forum Rozwoju Efektywnej Energii zostało zapoczątkowane przez firmę SHV Energy – globalnego lidera rynku LPG (Liquefied Petroleum Gas). W Polsce FREE od początku istnienia działa pod mecenatem firmy GASPOL S.A.</p><p>Więcej informacji: <a
href="http://www.forumfree.pl/">www.forumfree.pl</a></p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/04/fleishman-hillard-koordynuje-dzialania-forum-rozwoju-efektywnej-energii/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Etno PR, czyli komunikacja z mniejszościami</title><link>http://fleishman.pl/2012/04/etno-pr-czyli-komunikacja-z-mniejszosciami/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/04/etno-pr-czyli-komunikacja-z-mniejszosciami/#comments</comments> <pubDate>Tue, 17 Apr 2012 09:27:01 +0000</pubDate> <dc:creator>Joanna Kuźmicz</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1688</guid> <description><![CDATA[W 22 metropoliach Stanów Zjednoczonych mniejszości etniczne mają przewagę nad białymi mieszkańcami (co oznacza wzrost o 8 metropolii w ciągu dekady[1]). Z kolei na Starym Kontynencie istnieje ok. 300 różnych mniejszości zarówno etnicznych, jak i narodowych. Katalończycy, Flamandowie, Walonowie, Szkoci, &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/04/etno-pr-czyli-komunikacja-z-mniejszosciami/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>W 22 metropoliach Stanów Zjednoczonych mniejszości etniczne mają przewagę nad białymi mieszkańcami (co oznacza wzrost o 8 metropolii w ciągu dekady[1]). Z kolei na Starym Kontynencie istnieje ok. 300 różnych mniejszości zarówno etnicznych, jak i narodowych. Katalończycy, Flamandowie, Walonowie, Szkoci, Baskowie, a w Polsce chociażby Ślązacy czy Kaszubi, od wielu lat podkreślają swoją wyjątkowość wynikającą z historii, ale też chęci wywieranie wpływów zarówno ekonomicznych, społecznych jak i politycznych.</p><p><span
id="more-1688"></span></p><p>Imigranci i przedstawiciele mniejszości, to też konsumenci, którzy zarabiają, prowadzą własne biznesy, kupują mieszkania, samochody, wyjeżdżają na wakacje. Mają też wpływ na procesy decyzyjne w państwie czy lokalnej społeczności.</p><p>Nie sposób tych głosów nie słyszeć w debacie publicznej, a kampanie i działania marketingowe dla mniejszości na świecie to rozwijający się trend. Pytanie czy w Polsce istnieje już marketing ukierunkowany na określone grupy etniczne i jaki ma potencjał rozwoju?</p><p><strong>Czym jest właściwie Etno PR?</strong></p><p>Początki etno marketingu to lata 70 XX wieku w Ameryce Północnej, gdzie eksperci od marketingu zauważyli, jak duży potencjał sprzedażowy związany jest z grupami etnicznymi. Według prognoz grupy te mogą stanowić nawet 60 proc. ogólnej populacji USA do 2050 roku. Długą tradycję ma także marketing etniczny w Wielkiej Brytanii, a kryzys gospodarczy przyczynił się to tego, że coraz więcej firm w Europie zwróciło uwagę na działania marketingowe i PR dedykowane grupom etnicznym.</p><p>Firmy telekomunikacyjne, ubezpieczeniowe czy producenci np. elektroniki konsumenckiej dostrzegają zróżnicowanie narodowościowe jako potencjał do rozwoju swojego biznesu. Zaczynają indywidualizować przekaz, dobierać sprofilowane narzędzia komunikacji, gdyż poszczególne grupy narodowościowe mają inne potrzeby, wartości, mówią innymi językami i często są odbiorcami mediów przeznaczonych danej społeczności czy grupie.</p><p>Zdaniem Stefano Puntoniego z holenderskiego Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie nie ma znaczących różnic między tradycyjnym marketingiem, a tym dedykowanym grupom etnicznym. Ten drugi związany jest z odmiennym podejściem do grup docelowych, gdzie segmentacja rynku nie opiera się już tylko na standardowym: wieku, dochodach czy płci klienta. Dotyczy mniejszych, niszowych grup i specyficznych kryteriów segmentacji tj. narodowości, tradycja czy religia.</p><p>Przede wszystkim etno PR i komunikacja do imigrantów czy innych mniejszości powinna opierać się na solidnych danych empirycznych. Jak słusznie zauważył <a
href="http://www.ipra.org/frontlinedetail.asp?articleid=2246">Juergen H. Gangoly z agencji The Skills Group (agencja afiliowana Fleishman-Hillard w Austrii)</a>, brak takich danych stanowi często główny problem dla europejskich agencji reklamowych czy PR-owych, bo bez uprzedniego zbadania potrzeb i specyfiki odbiorców, skuteczność dotarcia z przekazem do grup etnicznych jest znikoma. Dostępne dane porównują imigrantów z rdzennymi mieszkańcami, ale przecież imigranci z różnych krajów różnią się nie tylko między sobą, ale również „wewnątrz społeczności” poprzez chociażby różnice międzypokoleniowe. Do takich danych właściwie nie ma dostępu.</p><p><strong>Etno PR made in…</strong></p><p>U sąsiadów zza Oceanu, już prawie połowa dzieci urodziła się w rodzinach należących do mniejszości rasowo-etnicznych (wg <a
href="http://www.census.gov/">The U.S. Census Bureau</a>), zatem działania marketingowe, sprzedażowe czy PR-owe dla obywateli pochodzenia latynoskiego, Afroamerykanów czy Azjatów mieszkających w USA, są dość powszechne. Nasi koledzy<br
/> z amerykańskich biur agencji Fleishman-Hillard od lat realizują kampanie public relations i public affairs dedykowane różnym grupom etnicznym. Warto tu wspomnieć chociażby<br
/> o inicjatywie <a
href="http://www.greaterthan.org/" target="_blank">The Greater Than AIDS</a>. To kampania edukacyjna, która jest odpowiedzią na przerażające statystyki zachorowalności na AIDS wśród czarnoskórych mieszkańców USA – ponad milion Amerykanów, w tym  500 000 Black Americans to nosiciele wirusa HIV wywołującego AIDS. Są to działania prowadzone z dużym rozmachem i angażujące ogromne budżety. Wśród ambasadorów i sponsorów kampanii są: Elton John AIDS Foundation, Ford Foundation, MAC Aids Fund oraz ponad 60 amerykańskich czarnoskórych celebrytów m.in. Samuel L Jackson.</p><p>Wielka Brytania, Belgia czy Niemcy to kraje, w których również doceniono wkład i znaczenie mniejszości.</p><p>Belgijski operator telekomunikacyjny <a
href="http://www.kpngroup.be/en/x/144/ay-yildiz" target="_blank">KPN Group</a> postanowił zaprojektować produkt dla społeczności tureckiej w Belgii, Niemczech i Holandii, gdzie prowadzi swoją działalność. Obywatele tureckiego pochodzenia stanowią znaczny odsetek jego klientów (to największa etnicznie grupa na tych rynkach dla KPN Group). Ay Yildiz to pierwsza marka telefonii komórkowej dla społeczności tureckiej, która w kilku krajach europejskich obsługuje miliony tureckich imigrantów – oferuje tańsze połączenia do Turcji oraz w ramach społeczności Ay Yildiz (możliwość tanich rozmów również z wybranymi krajami sąsiadującymi z Belgią) i infolinię w języku tureckim. Obejmuje produkty prepaid oraz postpaid.</p><p>Z kolei bank Lloyds TSB wykorzystał emigracyjną falę wyjazdów Polaków na Wyspy Brytyjskie w roku 2007 i uruchomił infolinię dla wszystkich Polaków, którzy planowali zamieszkać w Wielkiej Brytanii i otworzyć rachunek bieżący (o nazwie Silver Account) w jednym z oddziałów banku i to nawet zanim potencjalny klient opuścił swoją ojczyznę. Dzięki karcie VISA,  klienci otrzymywali całoroczne ubezpieczenie w podróży, które dotychczas nie było dostępne dla obcokrajowców, ubezpieczenie telefonu komórkowego, pomoc drogową AA, opiekę Sentinel Card oraz konto oszczędnościowe. Dodatkowo, dzięki Money Transer Card, transfer pieniędzy do Polski odbywał się w uproszczony sposób. Aby uświadomić wszystkich Polaków o takiej możliwości, bank zdecydował się na przeprowadzenie kampanii reklamowej i informacyjnej także w Polsce mimo, iż sam bank nie miał nad Wisłą swojego przedstawicielstwa.</p><p><strong>Polski PR dla grup etnicznych dopiero przed nami?</strong></p><p>Niewątpliwie momentem przełomowym w Polsce był rok 1989, kiedy po zmianie systemowej tematyka mniejszości etnicznych i narodowych (Ukraińców, Białorusinów, Ślązaków, Niemców, Żydów) stała się elementem dyskusji socjologicznych i przestała być tematem tabu w mediach.</p><p>Wyniki ubiegłorocznego spisu powszechnego pokazują jednak, że Polska jest krajem właściwie jednorodnym. Polską tożsamość potwierdziło w spisie ponad 91 proc. obywateli. Do największych mniejszości narodowo-etnicznych zalicza się: Ślązaków (ponad 800 tys.), Kaszubów (ponad 225 tys.) i Niemców (ponad 100 tys.). Komunikację z tymi grupami może ułatwiać fakt zgrupowania tych mniejszości w kilku tylko województwach: śląskim, opolskim i pomorskim. Co więcej istnieją już specyficzne media pozwalające do nich dotrzeć (np. CSB TV, TVS czy Radio Kaszëbë).</p><p>Dodatkowo większa mobilność Polaków i integracja światopoglądowa z krajami UE, niewątpliwie przyczyniły się do większej społecznej otwartości i tolerancji wobec mniejszości nie tylko narodowych, ale też seksualnych czy religijnych. Służą temu kampanie ukierunkowane na edukację społeczną i wzrost tolerancji w stosunku do mniejszości.</p><p>Urzędnicy województwa podlaskiego zapowiedzieli uruchomienie kampanii adresowanej do uczniów i studentów. Dzięki akcji młodzi ludzie będą uczyć się tolerancji i szacunku wobec mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych. Zaplanowano różnorodne działania: imprezy dla młodzieży, spoty telewizyjne i radiowe, strony multimedialne i internetowe. Zgodnie z zapowiedziami wojewody podlaskiego, konkurs zostanie ogłoszony w maju br.</p><p>W większych miastach duży potencjał komunikacyjny mają inicjatywy i działania organizacji takich jak Kampania Przeciw Homofobii, która realizuje szereg projektów i badań promujących tolerancję wobec mniejszości seksualnych w Polsce. Są to akcje skierowane głównie do ludzi młodych, lepiej wykształconych, dobrze zarabiających.</p><p>Te kampanie budują świadomość i kształtują postawy wobec mniejszości i pokazują jak wiele jest wciąż do zrobienia zarówno pod względem edukacyjnym, prawnym czy świadomościowym.  Dopiero realizacja wyżej wspomnianych elementów stanie się podwaliną do działań bardziej zaawansowanych, typowo marketingowych czy komunikacyjnych skierowanych do grup etnicznych lub mniejszości.</p><p>Chociaż perspektywa realizowania kampanii Etno PR w Polsce to na ten moment szansa tylko dla nielicznych i raczej lokalnych producentów, uważam że warto obserwować trendy światowe, równolegle poznając własne „podwórko”. Ilu z nas PR-owców wszak wie, jakie media „konsumują” mniejszości w Polsce?</p><p>&nbsp;</p><hr
size="1" /><p>[1] http://www.brookings.edu/</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/04/etno-pr-czyli-komunikacja-z-mniejszosciami/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Ile wart jest Instagram?</title><link>http://fleishman.pl/2012/04/Instagram/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/04/Instagram/#comments</comments> <pubDate>Fri, 13 Apr 2012 12:56:12 +0000</pubDate> <dc:creator>Adama Barańskiego</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1673</guid> <description><![CDATA[Od kilku ostatnich dni osoby zainteresowane mediami społecznościowymi bacznie obserwują ruchy Instagram, popularnej aplikacji służącej do robienia i edycji zdjęć oraz udostępniania ich innym użytkownikom. Równo tydzień po rozszerzeniu tej usługi na smartfony z Androidem, ogłoszone zostało jej przejęcie przez &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/04/Instagram/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku ostatnich dni osoby zainteresowane mediami społecznościowymi bacznie obserwują ruchy Instagram, popularnej aplikacji służącej do robienia i edycji zdjęć oraz udostępniania ich innym użytkownikom. Równo tydzień po rozszerzeniu tej usługi na smartfony z Androidem, ogłoszone zostało jej przejęcie przez Facebooka za niebagatelną cenę miliarda dolarów (dla porównania &#8211; wartość Orlenu wycenia się na ok. 4 mld złotych!). Co takiego jest w firmie stworzonej zaledwie półtora roku wcześniej i zarządzanej przez kilkanaście osób, że wycena okazała się tak wysoka?</p><p><span
id="more-1673"></span></p><p><strong>1. Charakter serwisu</strong></p><p>Instagram nie jest typową społecznościówką. Oczywiście możemy za jej pomocą obserwować wyszukanych przez nas znajomych. Jej głównym atutem jest jednak możliwość śledzenia osób zupełnie obcych (często z przeciwległego krańca globu), które</p><ul><li>po prostu robią świetne zdjęcia,</li><li>fotografują to, co nasz rzeczywiście interesuje (wyszukiwanie po tagach)</li><li>lub też utrwalają na &#8222;wirtualnej kliszy&#8221; rzeczywistość w naszej okolicy (geolokalizacja wpisów).</li></ul><p>Jeśli ktoś przynudza &#8211; po prostu przestajemy go obserwować. W tym sensie bliżej temu serwisowi do Pinteresta niż do Facebooka.</p><p>Aplikacja jest sama w sobie prosta i atrakcyjna. Na nasze zdjęcie możemy nałożyć kilka podstawowych, ale rzeczywiście świetnie wyglądających filtrów. Zdęcia możemy przeglądać tylko za pomocą aplikacji (nie ma wersji online). Przez swoją ekskluzywność (na początku dostępny tylko na iOs) Instagram stał się symbolem lansu i szeroko pojętego „hipsterstwa”.</p><p>Nie dziwne więc, że użytkownicy smartfonów z Androidem masowo zaczęli ściągać aplikację. W ciągu tygodnia aplikacja została zainstalowana <a
href="http://mashable.com/2012/04/10/instagram-for-android-hits-5-million-downloads-in-6-days/">ponad 5 mln razy</a>, a Instagram stał się w ten sposób trzecią najczęściej pobieraną aplikacją z Google Play, która nie została wyprodukowana przez Google.</p><p><strong>2. Potencjał społecznościowy</strong></p><p>Facebook kupił nie tylko sam serwis, ale przede wszystkim 30 mln użytkowników. A raczej potencjał co do kolejnych użytkowników &#8211; 28 mln przybyło aplikacji w ciągu minionego roku! Tempo jest zawrotne co pokazuje olbrzymi potencjał rozwojowy tej aplikacji. Według CEO Instagrama aplikacja już niebawem powinna dobić do liczby 100 mln aktywnych kont.</p><p>Potęga Instagrama jako serwisu społecznościowego tkwi nie tylko w liczbie użytkowników, ale w potencjale komunikacji za jego pomocą. A aplikację tę można wykorzystywać nie tylko do poznawania nowych ludzi, tworzenia nowych relacji czy też obserwowania utalentowanych fotografów z całego świata. Odgrywa ona również rolę informacyjną (zdjęcia oznaczone tagiem #howto zawierają np. instrukcje przygotowania dań, fryzur, obróbki zdjęć), promocyjną (tagowane sprzyja promocji miejsc), „pudelkową” (swoje konto ma na Instagramie np. Snoop Dog) itd.</p><p><strong>3. Facebook kupuje know-how, specjalistów i&#8230; szansę</strong></p><p>Choć gdy uświadomimy sobie, że Facebook w dużej mierze zdjęciami stoi (jest to największa na świecie baza zdjęć), niezwykle ważne jest dla niego przejęcie know-how i specjalistów (którym udało się w końcu od podstaw zbudować bardzo popularną aplikację i ją spopularyzować).</p><p>Dla Facebooka jest to również szansa na zabezpieczenie się. Kupno takiego silnego konkurenta w obszarze aplikacji do robienia zdjęć jest strzałem w dziesiątkę. Zważywszy na to, że rynek aplikacji mobilnych cały czas się rozwija i generuje coraz większe przychody (patrz punkt niżej), decyzja przejęcia Instagrama jako potencjalnego konkurenta jest zdecydowanie trafiona.</p><p><strong>4. Potencjał monetyzacji</strong></p><p>No właśnie. Jak jest z tą monetyzacją? Da się na Instagramie zarobić czy nie? Warto zwrócić uwagę na dwa wykresy. Pierwszy pokazuje potencjał rozwojowy aplikacji na komórki:</p><p
style="text-align: center"><a
href="http://fleishman.pl/2012/04/instagram/global-internet-device-sales-forecast/" rel="attachment wp-att-1677"><img
class="aligncenter  wp-image-1677" src="http://fleishman.pl/files/2012/04/global-internet-device-sales-forecast.jpg" alt="" width="240" height="183" /></a>Drugi zaś pokazuje potencjał zarobkowy aplikacji mobilnych.</p><p
style="text-align: center"><a
href="http://fleishman.pl/2012/04/instagram/mobile-app-revenue/" rel="attachment wp-att-1678"><img
class="aligncenter  wp-image-1678" src="http://fleishman.pl/files/2012/04/mobile-app-revenue.png" alt="" width="242" height="184" /></a>Jeżeli aplikacja będzie dalej się rozwijać to bez problemu znajdzie metodę aby wykorzystać powyższe trendy.</p><p>Duży potencjał tej aplikacji tkwi również w obecności na niej marek. Swoje konta mają tam między innymi: Playboy (70 000 followersów), Gucci (45 000 followersów), Starbucks (400 000 followersów!) czy Redbull (170 000 followersów). A możliwości dla zaistnienia marek na Instagramie jest bardzo wiele. Łatwo sobie wyobrazić na nim takie marki jak M&amp;M&#8217;s, który mogłoby wrzucać stripy z przygodami ich brand hero, Knorr uploadujący zdjęcia apetycznych potraw, a Adidas Originals publikujący niezwykłe zdjęcia z imprez. Osobiście z chęcią obserwowałbym tego typu treści.</p><p><strong>Dobra decyzja Facebooka</strong></p><p>W moim przekonaniu decyzja Facebooka jest jak najbardziej zasadna. Zuckerberg kupuje użytkowników, know-how, konkurenta i potencjał biznesowy Instagrama. Ci, którzy krytykują decyzję giganta z Palo Alto powinni zadać sobie moim zdaniem proste pytanie: czy jakakolwiek decyzja biznesowa Facebooka wyszła mu do tej pory na złe? Zdecydowanie nie i myślę, że tak będzie równie w przypadku Instagrama.</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/04/Instagram/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Marketing wirusowy. &#8222;I żeby ten film ludzie sobie sami przesyłali&#8230;&#8221;</title><link>http://fleishman.pl/2012/04/marketing-wirusowy-i-zeby-ten-film-ludzie-sobie-sami-przesy%c5%82ali/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/04/marketing-wirusowy-i-zeby-ten-film-ludzie-sobie-sami-przesy%c5%82ali/#comments</comments> <pubDate>Tue, 03 Apr 2012 13:42:03 +0000</pubDate> <dc:creator>Andrzej Jędrzejczak</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1654</guid> <description><![CDATA[Jak wiadomo, public relations jest świetną metodą promocji, bo jest „darmowy”. Tak przynajmniej uważa wielu specjalistów od marketingu. Od PR lepszy może być tylko marketing wirusowy, a w szczególności tzw. viral! Co to takiego? To taki niskobudżetowy filmik, pomysłowy i &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/04/marketing-wirusowy-i-zeby-ten-film-ludzie-sobie-sami-przesy%c5%82ali/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Jak wiadomo, public relations jest świetną metodą promocji, bo jest „darmowy”. Tak przynajmniej uważa wielu specjalistów od marketingu. Od PR lepszy może być tylko marketing wirusowy, a w szczególności tzw. viral! Co to takiego? To taki niskobudżetowy filmik, pomysłowy i bardzo śmieszny, który ludzie będą sobie przesyłać i polecać. Polubią go na Facebooku, opublikują na swoim profilu,  podzielą się nim ze znajomymi. A koszt dotarcia będzie spadał z każda odsłoną. Słodki sen każdego marketera, koszmar każdego specjalisty PR, który musi odpowiedzieć na tak sformułowane w briefie oczekiwania. Poniższe refleksje z konferencji  <a
href="http://sxsw.com/about/history">SXSW</a>, dedykujemy śniącym oba sny.</p><p><span
id="more-1654"></span></p><p>Jak stworzyć wiralowe wideo? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: nie da się. Tylko 4% filmów zamieszczonych na  YouTube osiąga ponad 100 000 wyświetleń. I mówimy tu o popularności w skali globalnej. Lokalnym (polskim) produkcjom, jeśli nie są wystarczająco uniwersalne (choćby ze względu na język), przebić się do tej czołówki będzie jeszcze trudniej. Tak więc wizja milionów odsłon, bez wsparcia reklamowego, PR, strategii pozycjonowania w wyszukiwarkach czy innego wsparcia, jest raczej mało realna. Może prowadzić jedynie do rozczarowań.</p><p>Nie oznacza to, że pomysł z kręceniem krótkich filmików jest z gruntu zły. Od popularności często ważniejsza jest skuteczność. Jak więc stworzyć skuteczny filmik wideo?</p><ul><li>Warto optymalizować nasze wideo już na etapie konceptu, zanim powstanie. Np. przez podpięcie się pod nośny temat lub wydarzenie/zjawisko wywołujące zainteresowanie w Internecie – czy to będzie Euro2012, czy też głośny ostatnio mem <a
href="http://www.youtube.com/watch?v=f8oR8-dQFjE">Mięsny Jeż</a>, ważne, aby zainteresowanie tym „wydarzeniem” miało odzwierciedlenie w mediach społecznościowych i wyszukiwarkach. Tu z pomocą przyjdzie nam doktor Google i jego bateria narzędzi analitycznych, oraz platformy monitorujące ruch w mediach społecznościowych.</li><li>Wsparcie reklamowe i PR’owe na pewno pomoże zacząć powstawanie śnieżnej kuli popularności. Bez niego nawet najzabawniejszy (śmieszny kotek), najbardziej zaskakujący (kotek w dziwnym miejscu) czy najbardziej wzruszający (mały kotek) film nie trafi do odbiorców.</li><li>Statystyki oglądalności jednoznacznie pokazują, że spada ona dramatycznie pod koniec filmiku (ci Internauci są tacy niecierpliwi!). Ostatecznie nie ma to większego znaczenia, o ile nasz przekaz zawarty będzie stosunkowo wcześnie – już na początku lub w środku filmu.</li><li>Jeśli celem filmu jest wygenerowanie ruchu na stronie www (kampanii, firmy, produktu  lub marki) ważne by adres tej strony był cały czas widoczny na dole kadru. Jak pokazują statystyki, w takim przypadku konwersja (przekierowanie ruchu na stronę www) jest o 30% większa, niż kiedy adres strony pojawia się jedynie w ostatnim kadrze.</li><li>Statystyki oglądalności (liczba obejrzeń, udostępnień, polubień, komentarzy) są oczywiście ważne – opisują bowiem zasięg. Nie wolno jednak zapominać o statystykach opisujących skuteczność i realizację celów filmu – czyli pokazujących przełożenie na działanie (zakup produktu, generowanie leadów, różne formy zaangażowania, np. podpisanie petycji). Oczywiście statystyki skuteczności śledzić jest trudniej, a ich analiza zajmuje sporo czasu. Jednak tak naprawdę to one decydują o sukcesie projektu.</li><li>Warto zastanowić się nad właściwą miniaturka – czyli kadrem reprezentującym nasz film na YouTube czy na stronie www, zanim widz przyciśnie „play”. Jeśli mamy taką możliwość – przetestujmy kilka wariantów, aby wybrać ten najbardziej zachęcający do obejrzenia filmu.</li><li>Nazwa kanału YouTube powinna być raczej uniwersalna (nazwa firmy) niż czasowa (nazwa projektu lub kampanii). Będzie ją można później wykorzystać, jak również wykorzystać dotarcie do subskrybentów kanału, jeśli tacy się pojawią.</li></ul><p>I w ten sposób mamy szansę na stworzenie skutecznego filmiku… prawie za darmo. Prawie robi wielką różnice. „I żeby to nasze hasło weszło do języka, żeby ludzie używali go w normalnych rozmowach między sobą…” Ale to już sen copywritera.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/04/marketing-wirusowy-i-zeby-ten-film-ludzie-sobie-sami-przesy%c5%82ali/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Lobbing u podstaw</title><link>http://fleishman.pl/2012/03/lobbing-u-podstaw/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/03/lobbing-u-podstaw/#comments</comments> <pubDate>Tue, 27 Mar 2012 08:43:58 +0000</pubDate> <dc:creator>Adama Barańskiego</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1646</guid> <description><![CDATA[Kiedy w styczniu 2012 pojawiła się w sieci wiadomość o zamiarze podpisania przez Polskę „Umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi” (w skrócie zwanej ACTA) mało kto przypuszczał, że stanie się ona powodem wybuchu „pierwszego powstania polskiego Internetu”, a ludzie &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/03/lobbing-u-podstaw/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy w styczniu 2012 pojawiła się w sieci wiadomość o zamiarze podpisania przez Polskę „Umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi” (w skrócie zwanej ACTA) mało kto przypuszczał, że stanie się ona powodem wybuchu „pierwszego powstania polskiego Internetu”, a ludzie nagle wyjdą z transparentami na ulice. Jak do tego doszło, skoro za akcją protestacyjną nie stała żadna organizacja ani firma, a wzmianki o podpisaniu dokumentu pojawiały się w tradycyjnych mediach dużo wcześniej?</p><p><span
id="more-1646"></span></p><p>Sprawa trafiła niewątpliwie na podatny grunt – wizja ograniczenia obywatelskiej swobody i próba narzucenia kontroli zawsze budzi i będzie budzić obywatelski sprzeciw. Do polskich internautów dochodziły też informacje o protestach, które miały miejsce na Zachodzie (tam z kolei przeciw SOPA i PIPA).</p><p>Eskalacja protestu nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie media społecznościowe. W przypadku ACTA umożliwiły one nie tylko okazanie sprzeciwu, ale również efektywny oddolny lobbing. Sieć daje bowiem o wiele więcej możliwości niż  lobbing tradycyjny, w ramach którego protestujący podejmują takie działania jak zbieranie podpisów, wysyłanie maili i listów do decydentów oraz organizacja pikiet. Jak pokazuje przykład ACTA narzędzi wpływu na władzę może być o wiele więcej. A jak to było w tym konkretnym przypadku?<strong></strong></p><p><strong>1. Wykop.pl</strong></p><p>Informacje o zamiarze podpisania przez polski rząd ACTA bardzo szybko pojawiły się na Wykopie (stronie która opiera się na rekomendacjach treści przez użytkowników). Według badania Megapanel z grudnia 2011, serwis odwiedzany jest przez ponad 1,5 milina real userów, co czyni go popularnym i opiniotwórczym medium. W tym przypadku, Wykop stał się centrum organizacyjnym oraz informacyjnym o ACTA.<strong></strong><strong></strong></p><p><strong>2. Strony na Facebooku</strong></p><p>W kilka godzin po pojawieniu się informacji o podpisaniu ACTA pojawiła się pierwsza strona fanowska &#8211; „Nie dla ACTA” (<a
href="http://www.facebook.com/NIEdlaACTA">http://www.facebook.com/NIEdlaACTA</a>). Zaraz po niej zaczęły powstawać kolejne strony m.in. „Nie dla ACTA w Polsce” (<a
href="http://www.facebook.com/nieACTA">http://www.facebook.com/nieACTA</a>). Dzięki bardzo dobrym, merytorycznym wpisom oraz refleksowi, to właśnie ta druga strona zdobyła najwięcej fanów (łącznie blisko 225 000 fanów). Oprócz tego powstało wiele innych fanpage’y, które informowały o ACTA, protestach, nawoływały do obalenia rządu itd. Najciekawszą z nich była strona „Komentarz usunięty przez ACTA” (http://www.facebook.com/komentarzusunietyprzezacta), która w bardzo pomysłowy sposób wykorzystywała wirusowy mechanizm tagowania, dzięki czemu łącznie zyskała 180 000 fanów.</p><p>O temperaturze dyskusji nie świadczy tylko liczba fanów, ale również ich zaangażowanie. Na stronie fanowskiej „Nie dla ACTA” (ok. 65 000 fanów) w szczytowym momencie zasięg postów wyniósł ok. 300 000 osób:</p><p>Przy 65 000 fanów udało się również osiągnąć wskaźnik „talking about this” – 680 000. Dane te są rzeczywiście imponujące.</p><p>Ciekawe zresztą, ilu unikalnych użytkowników wzięło łącznie udział we wszystkich facebookowych protestach przeciwko ACTA.</p><p><strong>3. </strong><strong>Wall-spamming</strong></p><p>Jedną z metod protestu było dodawanie krytycznych wpisów na wallach oficjalnych stron instytucji rządowych, polityków oraz innych osób publicznych. Wall-spamming jest wykorzystywany zazwyczaj w czasie kryzysów marek. W największym stopniu takie działanie uderzyło w stronę fanowską Kancelarii Premiera. Jaki był finał tej sprawy powszechnie wiadomo – administrator zdecydował się na usunięcie krytycznych wpisów i zablokowanie protestujących użytkowników. Ofiarą wall-spammingu stał się również Zbigniew Hołdys, który jawnie opowiedział się za wprowadzeniem w życie ACTA.<strong></strong></p><p><strong>4. </strong><strong>Wydarzenia na Facebooku</strong></p><p>Razem z powstaniem pierwszych stron na Facebooku pojawił się event „Nie dla ACTA – nie zgadzam się na podpisanie umowy przez Polskę”, który finalnie zgromadził 500 000 uczestników (<a
href="http://www.facebook.com/events/301294013254264/">http://www.facebook.com/events/301294013254264/</a>). Z czasem pojawiały się kolejne wydarzenia, jednak to właśnie ten zyskał największą liczbę uczestników. Wydarzenia na Facebooku okazały się bardzo skuteczne w docieraniu do użytkowników z informacjami o ACTA. Do uczestnictwa w nich swoich znajomych może zaprosić każdy, dzięki czemu możliwe było osiągnięcie efektu kuli śniegowej.</p><p>Event nie tylko umożliwił dotarcie do ogromnej liczby osób, ale również był miejscem, w którym użytkownicy publikowali najaktualniejsze informacje na temat protestów i ACTA.</p><p>Opisywane przeze mnie wydarzenie zostało założone przez stronę „Nie dla ACTA” (łącznie 65 000 fanów). Jak widać olbrzymia liczba osób, która wzięła w nim udział nie przyczyniła się ostateczną wzrostu liczebności fanów strony (niska konwersja).<strong></strong></p><p><strong>5. </strong><strong>Z Facebooka na ulice</strong></p><p>W kolejnych dniach Facebook stał się centrum organizacyjnym protestów. Na stronach fanowskich oraz stronach wydarzeń można było zdobyć aktualne informacje o miejscach i czasie rozpoczęcia kolejnych demonstracji.</p><p>W przypadku protestów, które miały miejsce na ulicach ciekawe jest to, że w gruncie rzeczy odzwierciedlały one specyfikę sieci (mam na myśli jej heterogeniczność i rozproszoną strukturę). Dobrze obrazuje to jeden filmów opublikowany na YouTube, w którym Janusz Korwin-Mikke pyta, kto jest organizatorem protestu i sugeruje, że na pewno jest to lewica. Uczestnicy protestu szybko i grzecznie zwracają mu jednak uwagę, że ruch nie ma żadnego podłoża politycznego.<strong></strong></p><p><strong>6. </strong><strong>Petycje online</strong></p><p>Bardzo szybko pojawiła się również petycja, która stanowiła uzupełnienie  eventu „Nie dla ACTA – nie zgadzam się na podpisanie umowy przez Polskę” (<a
href="http://www.petycjeonline.pl/petycja/nie-dla-acta-nie-zgadzam-na-podpisanie-umowy-miedzynarodowej/608">http://www.petycjeonline.pl/petycja/nie-dla-acta-nie-zgadzam-na-podpisanie-umowy-miedzynarodowej/608</a>). W ciągu kilku tygodni podpisało ją ponad 150 000 osób, twittnęło o niej ponad 1 500 osób, zalajkowało ją 31 000 facebookowiczów, ponad 1 000 osób dało +1 na Google Plusie.</p><p>Petycja ta była pierwsza, jednak z czasem zaczęły się pojawiać kolejne m.in. przygotowana przez Wykop <a
href="http://www.wykop.pl/zbieramypodpisy/">http://www.wykop.pl/zbieramypodpisy/</a> (podpisało ją ponad 400 000 osób).<strong></strong></p><p><strong>7. </strong><strong>Maile</strong></p><p>Równolegle z petycją w sieci zaczęły pojawiać się listy, zawierające adresy emailowe do polskich posłów, a także „gotowce” do wklejenia do treści maila. Znając skalę akcji i temperaturę dyskusji wokół ACTA można się spodziewać, że skrzynki polityków szybko się zapełniły. Szkoda, że nigdy nie dowiemy się, ile maili zostało ostatecznie wysłanych.<strong></strong></p><p><strong>8. </strong><strong>Kwejk, Demotywatory itd.</strong></p><p>Rozprzestrzenianiu się informacji o ACTA sprzyjało udostępnianie grafik i infografik na ten temat w serwisach typu Kwejk i<del
datetime="2012-03-12T12:47">,</del> Demotywatory. Udział tych stron w informowaniu o zagrożeniach jakie płyną z podpisania umowy jest nie do przecenienia.<strong></strong></p><p><strong>9. </strong><strong>Akcja „blackout” i wsparcie blogerów</strong></p><p>Jednym z najciekawszych momentów protestu przeciwko ACTA był polski blackout (zaciemnienie), w którym wzięło udział kilkaset stron. Taka forma sprzeciwu nie miała wcześniej miejsca w polskiej sieci. Wielką rolę odegrali tutaj blogerzy, tacy jak Grzegorz Marczak z Antyweb.pl, którzy zachęcali administratorów innych serwisów do przyłączenia się do akcji. Walka o ACTA byłaby również o wiele trudniejsza gdyby nie Vagla, który dostarczał internautom merytorycznej amunicji.<strong></strong></p><p><strong>10. </strong><strong>Youtube</strong></p><p>Istotnym medium informującym o ACTA stał się również YouTube. Szybko pojawiły się na nim filmy, które w obrazowy sposób informowały  o zagrożeniach, które niesie za sobą wprowadzenie tej międzynarodowej umowy. Film „NO ACTA! Jak działa ACTA. PL SUB” obejrzany został ponad 2,2 miliona razy! A nie był to jedyny film.<strong></strong></p><p><strong>11. </strong><strong>Twitter</strong></p><p>W walce przeciwko ACTA swoje zasługi mają również użytkownicy Twittera, którzy w czasie debaty z Premierem (zorganizowanej post fatum, aby dyskutować o ACTA) za pomocą specjalnego hashtagu #debataacta zadali kilka tysięcy pytań(<a
href="https://docs.google.com/spreadsheet/pub?hl=en_US&amp;hl=en_US&amp;key=0ArZZfXQlyEFFdGF0NF9ia3ZEekZETVFFTVcwRTNvcXc&amp;single=true&amp;gid=0&amp;output=html">https://docs.google.com/spreadsheet/pub?hl=en_US&amp;hl=en_US&amp;key=0ArZZfXQlyEFFdGF0NF9ia3ZEekZETVFFTVcwRTNvcXc&amp;single=true&amp;gid=0&amp;output=html</a>)</p><p>Powyższa lista nie wyczerpuje wszystkich form protestu przeciw ACTA w sieci, które można było zaobserwować w styczniu i lutym. Polska Partia Piratów zachęcała w Internecie do wysyłania tradycyjnych listów do polskich parlamentarzystów. Trudno nie wspomnieć o atakach hakerów na serwery instytucji rządowych – choć to akurat wykraczało już poza pokojowe formy protestu i trudno ocenić, czy przyniosło więcej szkód czy pożytku sprawie.</p><p><strong>Protest przeciwko ACTA czyli signum temporis</strong></p><p>Sprzeciw dla ACTA jest moim zdaniem znakiem nadchodzących nowych czasów. Z jednej strony mamy wielki protest w sieci, w którym wzięło udział co najmniej kilkaset tysięcy osób, z drugiej zaś protesty w realu, które były o wiele mniej liczne. Dla niektórych stało się to zresztą powodem do kąśliwych komentarzy, takich jak ten poniżej:</p><blockquote><p><em>Ten nieprawdziwy ruch jego zdaniem w swoim skrajnym wydaniu to ruch „miejskich kliktywistów” – aktywnych na portalach społecznościowych i bezradny w rzeczywistym działaniu. </em>- <a
href="http://publica.pl/teksty/nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow">http://publica.pl/teksty/nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow</a></p></blockquote><p>Jak pokazuje doświadczenie „klikanie” może być jednak bardzo skuteczne. Być może warto zadać sobie pytanie, czy w momencie w którym dostęp do Internetu ma ponad 50% polskiego społeczeństwa, uczestnictwo w sprawach publicznych nie powinno być równoważną alternatywą dla partycypacji w realu. Temat ten, ze względu na swoją złożoność, wymagałby jednak zapewne rozwinięcia w osobnym poście.</p><p>Tak czy inaczej, warto wyciągnąć wnioski z protestu przeciwko ACTA. I nie chodzi mi tylko i wyłącznie o polski rząd, który  otrzymał z konfliktu z internautami bolesną lekcję. Protesty i „internetowe” lincze dotykają i będą dotykać również marki. Warto mieć to na względzie, dbając o reputację marki w sieci i tworząc strategie antykryzysowe w mediach społecznościowych.</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/03/lobbing-u-podstaw/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Marketing kobiet</title><link>http://fleishman.pl/2012/03/marketing-kobiet/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/03/marketing-kobiet/#comments</comments> <pubDate>Thu, 08 Mar 2012 10:49:07 +0000</pubDate> <dc:creator>Anna Limanowska</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1610</guid> <description><![CDATA[Pytanie „kto w rodzinie nosi spodnie” nie jest tak istotne dla marketerów, jak pytanie „kto trzyma portfel” i kto w podejmuje decyzje zakupowe. Wyniki najnowszych badań „Women, Power and Money Study”, przeprowadzonych przez Fleishman-Hillard, Hearst oraz Ipsos Mendelsohn, nie pozostawiają &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/03/marketing-kobiet/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pytanie „kto w rodzinie nosi spodnie” nie jest tak istotne dla marketerów, jak pytanie „kto trzyma portfel” i kto w podejmuje decyzje zakupowe. Wyniki najnowszych badań „Women, Power and Money Study”, przeprowadzonych przez Fleishman-Hillard, Hearst oraz Ipsos Mendelsohn, nie pozostawiają wątpliwości: kobiety mają coraz większy wpływ na to, co kupują oraz z jakich usług korzystają członkowie ich rodzin oraz znajomi, a decyzje zakupowe podejmują w sposób przemyślany i racjonalny.<span
id="more-1610"></span></strong></p><p><strong>Siła kobiecej opinii</strong></p><p>Opinie kobiet o usługach i produktach są szczególnie istotne, gdyż kobiety szczególnie chętnie się nimi dzielą, oraz same zasięgają rady w kwestiach zakupowych. Aż 42% uczestniczek badania przyznało, że regularnie pomaga osobom z najbliższego otoczenia podejmować decyzje w tym obszarze. Ba! Aż 54% podkreśliło, że uważa taką pomoc za swój obowiązek!</p><p>Kobiety są coraz aktywniejszymi użytkowniczkami portali społecznościowych oraz coraz częściej angażują się w rekomendowanie lub odradzanie zakupu danego produktu czy też usługi. Aż 65% pań zadeklarowało, że na Facebooku „polubiło” lub śledzi ulubioną markę lub produkt. Prawie 1/3 użytkowniczek portali społecznościowych przyznała, że używanie tego typu serwisów ułatwia jej podejmowanie decyzji związanych z zakupami, oraz że za ich pośrednictwem dzieli się wrażeniami z zakupu z innymi.</p><p>W wielu obszarach komunikacja skierowana do kobiet, oraz wizerunek firmy, marki czy produktu w oczach kobiet, stają się kluczowe.</p><p>Zanim podejmiemy działania komunikacyjne skierowane do pań, warto pamiętać o tym, że:</p><p><strong>Zdanie mężczyzny ciągle ma znaczenie…</strong></p><p>Chociaż kobiety coraz częściej samodzielnie podejmują decyzje odnośnie zakupu danego produktu lub usługi, wraz ze wzrostem ich ceny rośnie prawdopodobieństwo, że decyzja ta będzie podejmowana wspólnie z partnerem. Panie bardziej niż panowie otwarte są na wspólne konsultowanie zakupu (wg badania, 2/3 kobiet decyzje podejmuje wspólnie z małżonkiem lub partnerem, vs. połowa deklarujących to samo mężczyzn).</p><p><strong>… zdanie celebryty nie takie znów ważne.</strong></p><p>Wbrew pozorom, stosunkowo niewiele kobiet kieruje się opiniami znanych osobistości czy celebrytów (według badania tylko 7% Amerykanek). Warto się więc zastanowić, czy zamiast wydawać pieniądze na współpracę z celebrytą, nie lepiej jest zainwestować w inne, bardziej skuteczne działania.</p><p><strong>Kobiety chętnie radzą się innych…</strong></p><p>Warto wykorzystać fakt, że kobiety dużą wagę przywiązują do komunikacji z innymi ludźmi, a to ma swoje przełożenie na ich decyzje zakupowe – w większości przypadków, przed nabyciem produktu czy usługi, kobiety konsultują się z innymi bądź też szukają opinii na własną rękę.</p><p><strong>…nie tylko na Facebooku.</strong></p><p>Mimo że kobiety bardzo aktywnie działają w mediach społecznościowych, oraz coraz częściej zamieszczają recenzje produktów i usług w Internecie, są to tylko niektóre z kanałów komunikacji, za pomocą których przekazują sobie informacje. Dodatkowo, wcale nie są to kanały najbardziej popularne &#8211; o wiele częściej panie rekomendują sobie produkty w rozmowie bezpośredniej (podczas spotkań towarzyskich, w pracy, odpowiednio 52% i 39%) lub przez telefon (27%). Jedna rzecz jest pewna: kobiety coraz częściej tworzą i dystrybuują informacje.</p><p><strong>Jakość i cena najważniejsze!</strong></p><p>Reklama  i komunikacja skierowana do kobiet powinna akcentować jakość danego produktu czy usługi, ale nie próbować ukrywać ich cen. W rzeczywistości, cena i jakość to jedne z pierwszych informacji poszukiwanych przez kobiety; w pierwszej kolejności poszukuje ich odpowiednio 45% i 43% kobiet. Co zaskakujące, na samym końcu listy pożądanych przez kobiety informacji znalazły się te dotyczące troski danej marki o społeczność i środowisko.</p><p><strong>Kobiety są bardziej racjonalne niż się wydaje…</strong></p><p>Podejście kobiet do zakupów od kilku lat ulega wyraźnej transformacji, co stało się szczególnie zauważalne w czasach kryzysu;  produkt wybierany przez panie nie konienicznie musi być „najlepszy” &#8211;  może być „zaledwie” dobry, lecz solidny. Stąd nawet w komunikatach skierowanych bezpośrednio do kobiet powinno się coraz częściej stawiać na rzetelne informacje (co dotychczas uważano za istotne tylko w informacjach kierowanych do mężczyzn!).</p><p><strong>… i świadome swojej siły.</strong></p><p>Nie należy ukrywać, że swoją komunikację kierujemy do kobiet właśnie, jako osób podejmujących decyzje. Wiele pań z pewnością doceni taki komunikat w naszych działaniach, a i coraz większa liczba mężczyzn będzie bardziej skłonna zaakceptować rosnącą decyzyjną rolę swoich partnerek.</p><p>Przy tym wszystkim należy pamiętać, że – tak naprawdę – nie ma jednego sprawdzonego „przepisu” na skuteczną komunikację skierowaną do kobiet. Tak jak w przypadku każdego innego odbiorcy, kobiety różnią się między sobą i w podobny sposób różnią się sposoby, w jakie podejmują decyzje. Co jednak najważniejsze, wyniki badań jednoznacznie pokazują, że czasy, kiedy to mężczyzna decydował o zaopatrzeniu rodzinnej jaskini, są tak samo przeszłe jak to, że nie mieszkamy już w jaskiniach, a potrzeby kobiet trudno załatwić wręczeniem goździka i rajstop. I o tym pamiętajmy nie tylko 8 marca.</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/03/marketing-kobiet/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Fleishman-Hillard najlepszą agencją public affairs w Europie według The Holmes Report</title><link>http://fleishman.pl/2012/02/fleishman-hillard-najlepsz%c4%85-agencj%c4%85-public-affairs-w-europie-wed%c5%82ug-the-holmes-report/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/02/fleishman-hillard-najlepsz%c4%85-agencj%c4%85-public-affairs-w-europie-wed%c5%82ug-the-holmes-report/#comments</comments> <pubDate>Fri, 10 Feb 2012 10:45:30 +0000</pubDate> <dc:creator>admin</dc:creator> <category><![CDATA[Aktualności]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1488</guid> <description><![CDATA[The Holmes Report – jedna z najbardziej rozpoznawalnych firm badających rynek public relations – przyznała agencji Fleishman-Hillard tytuł Najlepszej Agencji Public Affairs na terenie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA Public Affairs Consultancy of Year). Tegoroczny tytuł został nadany po &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/02/fleishman-hillard-najlepsz%c4%85-agencj%c4%85-public-affairs-w-europie-wed%c5%82ug-the-holmes-report/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>The Holmes Report – jedna z najbardziej rozpoznawalnych firm badających rynek public relations – przyznała agencji Fleishman-Hillard tytuł Najlepszej Agencji Public Affairs na terenie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA Public Affairs Consultancy of Year). Tegoroczny tytuł został nadany po tym, jak agencja Fleishman-Hillard została uznana za najlepszą europejską agencję public relations w dwóch ubiegłych latach (2010 i 2011).</p><p><span
id="more-1488"></span></p><p>„Rozwijamy nasze kompetencje w zakresie public affairs w Polsce z dużymi sukcesami i widzimy coraz większe zainteresowanie tego typu usługami. Są to zarówno projekty międzynarodowe, jak i lokalne” – mówi Julia Kozak, dyrektor zarządzająca biura Fleishman-Hillard w Warszawie.</p><p>„Rozwój public affairs w Polsce jest związany z dwoma tendencjami. Po pierwsze osoby odpowiedzialne za public affairs w firmach dostrzegły rolę Polski na politycznej mapie podejmowania decyzji unijnych. Po drugie widzimy w Polsce zwiększające się zrozumienie dla roli profesjonalnego prowadzenia tego typu działań” – skomentował Wojciech Waglowski, odpowiedzialny za praktykę public affairs Fleishman-Hillard w Warszawie.</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/02/fleishman-hillard-najlepsz%c4%85-agencj%c4%85-public-affairs-w-europie-wed%c5%82ug-the-holmes-report/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Media i public relations 2011. Podsumowanie.</title><link>http://fleishman.pl/2012/01/media-i-public-relations-2011podsumowanie/</link> <comments>http://fleishman.pl/2012/01/media-i-public-relations-2011podsumowanie/#comments</comments> <pubDate>Mon, 02 Jan 2012 10:58:59 +0000</pubDate> <dc:creator>Andrzej Jędrzejczak</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1480</guid> <description><![CDATA[Przedstawiam listę dziesięciu „najważniejszych” wydarzeń, trendów i zjawisk ze świata mediów i public relations, jakich byliśmy świadkami w roku 2011. Lista jest autorska i subiektywna, kolejność przypadkowa, a całość polecam czytać z lekkim przymrużeniem oka. Do siego roku! Wybory – &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2012/01/media-i-public-relations-2011podsumowanie/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p><em>Przedstawiam listę dziesięciu „najważniejszych” wydarzeń, trendów i zjawisk ze świata mediów i public relations, jakich byliśmy świadkami w roku 2011. Lista jest autorska i subiektywna, kolejność przypadkowa, a całość polecam czytać z lekkim przymrużeniem oka.</em></p><p><em>Do siego roku!</em></p><p><strong>Wybory – social media w natarciu</strong></p><p>Podczas ostatniej kampanii wyborczej sztaby na masową skalę sięgnęły po nowy oręż – media społecznościowe.  Z różnym skutkiem i zrozumieniem ich „społecznościowej” istoty. Tuż przed wyborami cały rząd jak na komendę zameldował się na Twitterze. Na YouTube można było śledzić wojnę na wyborcze spoty, a nawet obejrzeć strip tease Katarzyny Lenart. Kandydatka SLD do Sejmu się jednak nie dostała.</p><p><span
id="more-1480"></span></p><p><strong>Ciszewski sprzedał agencję</strong></p><p>Wszystkie spółki działające pod szyldem Ciszewski (PR, Marketing Sportowy, Financial Communications) przeszły na własność Publicis, i będą działać w ramach struktury MSL Group. Branża bardzo podekscytowała się tym faktem, czemu dała wyraz w licznych&#8230; podsumowaniach roku.</p><p><strong>Tzw. „Wrona dziennikarska”</strong></p><p>Ciekawe case study pt. : „Jak porażkę przekuć w sukces”. W maszynie PLL LOT nie otworzyło się podwozie, co naraziło życie 231 pasażerów feralnego rejsu. Tymczasem, dzięki wyczynowi kapitana Tadeusza Wrony oraz sprawnym zabiegom medialnym, notowania LOTu w sondażach na temat bezpieczeństwa linii lotniczych poszybowały w górę. Dziennikarze natomiast (oraz autor tego tekstu) mieli szansę wyżyć się lingwistycznie, konstruując zmyślne tytuły i aforyzmy ze słowem „Wrona”.</p><p><strong>Marsz Niepodległości</strong></p><p>Wbrew temu, co pisał słynący z rzetelności dziennik Fakt, to nie „niemieccy bojówkarze” zdemolowali Warszawę (podobnie jak wieloryb nie sforsował tamy we Włocławku, i nie dopłynął Wisłą do stolicy). Zrobili to chuligani w szalikach Legii Warszawa, którym ostatecznie udało się narzucić własną narrację obchodów państwowego święta. Przy okazji spłonęły dwa samochody telewizji należącej do grupy ITI, właściciela… klubu Legia Warszawa. Wszystko na żywo i w kolorze na TVN24.</p><p><strong>Polskojęzyczne media pod młotek…</strong></p><p>Podobno spalenie samochodów transmisyjnych TVN  było reakcją na wiadomość o sprzedaży telewizji przez koncern ITI francuskiej spółce VIVENDI (właściciel m.in. CANAL+). Całe szczęście, że nie niemieckiej.</p><p><strong>…polskie media też.</strong></p><p>W lutym Presspublika (wydawca  dziennika Rzeczpospolita) wypuścił pierwszy numer tygodnika <em>Uważam rze</em>, który we wrześniu (wg ostatniego raport ZKDP) zajmował pozycję wice lidera sprzedaży wśród tygodników. Wprost przeciwnie skończył tygodnik <em>Wprost przeciwnie</em> (zanotował łącznie dwa skandale i trzy numery). W lipcu pakiet kontrolny spółki Presspublika przejął właściciel liberalnego <em>Przekroju</em>, Grzegorz Hajdarowicz. Trudno ocenić wynik debiutującego we wrześniu dziennika <em>Gazeta Polska Codziennie</em>, której naczelny zaapelował do czytelników, by kupowali po dwa egzemplarze.</p><p><strong>Piękni dwudziestoletni</strong></p><p>W tym kontekście wypada pogratulować Ojcu Tadeuszowi Rydzykowi, który obchodził właśnie dwudziestolecie kierowania toruńskim imperium medialnym.</p><p><strong>Celebryci w reklamach</strong></p><p>W tym roku koncerny postawiły na celebrytów, mających zjednać im sympatię klientów. Były prezydent  Lech Wałęsa (Biedronka), żona byłego prezydenta Jolanta Kwaśniewska (Rutinacea Max),były gospodarz programu Szymon Majewski Show, Szymon Majewski (PKO BP)&#8230; można by długo wymieniać. Weteran tej branży, były aktor Marek Konrad, tak utożsamił się z reklamowana przez siebie marka, że zaczął podawać się za analityka finansowego.</p><p><strong>Przetargi i inne „pijary”.</strong></p><p>Mijający rok obfitował również w kontrowersje wokół przetargów publicznych na działania PR, w szczególności nieetycznych zapisów w SIWZ zobowiązujących agencje do zapewnienia określonej liczby publikacji. Zapisy takie są korupcjogenne – kodeksy etyki obu organizacji branżowych public relations (ZFPR i PSPR) zabraniają zawierania umów gwarantujących osiągnięcie rezultatów zależnych od podmiotów trzecich (niezależnych redakcji).</p><p>Najwięcej dyskusji wzbudził przetarg na promocję Poznania. Wiele dyskusji w tym roku wzbudziły również działania promocyjne innych miast. W szczególności tajemniczy „mężczyzna z erekcją”, bohater najnowszego spotu reklamującego Warszawę oraz zegar słoneczny z Sieradza, który włodarze miasta ustawili… w cieniu.</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2012/01/media-i-public-relations-2011podsumowanie/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Orzeł czy reszta</title><link>http://fleishman.pl/2011/12/orzel-czy-reszta/</link> <comments>http://fleishman.pl/2011/12/orzel-czy-reszta/#comments</comments> <pubDate>Fri, 09 Dec 2011 13:47:39 +0000</pubDate> <dc:creator>Magdalena Staniszewska</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1411</guid> <description><![CDATA[9 listopada (dzień po konferencji prasowej) wybuchła wrzawa. Kibice, media i zwykli ludzie, którzy sportowym emocjom oddają się tylko w chwilach wielkich wydarzeń, zagrzmieli. Politycy wytoczyli najcięższe działa, a główni zainteresowani poczuli się niekomfortowo. Wszystko za sprawą orła w koronie. &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2011/12/orzel-czy-reszta/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>9 listopada (dzień po konferencji prasowej) wybuchła wrzawa. Kibice, media i zwykli ludzie, którzy sportowym emocjom oddają się tylko w chwilach wielkich wydarzeń, zagrzmieli. Politycy wytoczyli najcięższe działa, a główni zainteresowani poczuli się niekomfortowo. Wszystko za sprawą orła w koronie. Orła, którego zabrakło na koszulkach reprezentacji Polski w piłce nożnej.</p><p><span
id="more-1411"></span></p><p><strong>Nowe szaty</strong></p><p>Miejsce niemalże święte na każdej koszulce sportowej, które zawodnicy całują, by dać wyraz temu, dla kogo walczą i w imię czego, zajęło… logo. Ładne, nowoczesne i trójwymiarowe. Jak podaje Polski Związek Piłki Nożnej „ma przestrzenny kształt piłki, zarysowany za pomocą dynamicznego układu biało-czerwonych, połyskujących złotem szarf. W górnej części znaku szarfy układają się w kształt głowy orła.” Tyle że logo jest znakiem PZPN, a nie godłem narodowym. Definiuje je zwykła księga znaku, a nie ustawa o godle, barwach i hymnie RP. Nowy logotyp PZPN ujrzał światła reflektorów w połowie kwietnia. Miał być krokiem do odbudowy mocno nadszarpniętego wizerunku związku, elementem porządkownia identyfikacji wizualnej i prawdziwie atrakcyjnym elementem marketingu PZPN. Zaprojektowanie logo poprzedziły badania marketingowe i konsultacje. Rozpisano konkurs i wybrano zwycięzcę (zapis prezentacji logotypu dostępny pod linkiem <a
href="http://www.pzpn.pl/index.php/Federacja/Logotyp-PZPN">http://www.pzpn.pl/index.php/Federacja/Logotyp-PZPN</a>). Intencje były dobre, cel szczytny, a koncepcja właściwa. Niestety, jedno błędne rozegranie i PZPN strzelił samobója.</p><p><strong>Jaki znak Twój</strong></p><p>O ile decyzja o zmianie logo PZPN była słuszna, o tyle ta o usunięciu orła w koronie szokująca i niczym nieuzasadniona. Związek powoływał się na podobne rozwiązania stosowane w innych federacjach, które także nie posiadają symboli narodowych. Kroki tłumaczył też względami ekonomicznymi i marketingowymi. Zastrzeżony znak na koszulkach dawał federacji gwarancję, że wszelka nielegalna sprzedaż produktów oraz podrabianie emblematów będzie ścigane prawem. Trudno też o lepszą ekspozycję logo. Za takie miejsce na koszulce każda inna firma musiałaby zapłacić krocie. Dodanie więc logo PZPN było bardzo dobrym zagraniem taktycznym. Dodanie, nie wymiana. PZPN potraktował reprezentację Polski jak własny produkt marketingowy, chociaż &#8211; podobnie jak Adam Małysz, czy Robert Kubica &#8211; to także dobro narodowe. Zapomniał też o tym, że tam gdzie są wierni kibice, są ogromne emocje. W przypadku reprezentacji krajowych rzesza kibiców jest szczególnie liczna. To już nie tylko zwolennicy poszczególnych drużyn, ale również zwykli miłośnicy sportu, którzy wbrew wieloletniemu doświadczeniu za każdym razem modlą się o dobry wynik “swoich”. Bo to przecież są nasi &#8211; reprezentują nas. A rozpoznajemy to po barwach strojów i orzełku na piersiach. Są tak samo nasi jak orły Górskiego, i tak samo chcemy ich sukcesu.</p><p>W fazie projektowania logotypu zapytano wszystkie zainteresowane strony (kontrahentów, związkowców, media, a nawet po części kibiców), co sądzą o pomyśle. Został przyjęty pozytywnie. Przy projektowaniu koszulki już nikogo nie pytano, czy zgodziłby się na umieszczenie logotypu PZPN zamiast godła narodowego. Firma Nike, która zaprojektowała koszulki, w wydanym przez siebie komunikacie przyznała, że przez długi czas namawiała związek do pozostawienia godła na strojach, prorokując, jak bardzo negatywnie może być odebrane przez kibiców usunięcie orzełka. Niestety, działacze federacji byli innego zdania.</p><p><strong>Trzeba rozwinąć skrzydła</strong></p><p>To nie pierwsza czerwona kartka, jaką kibice dali Związkowi. Konflikt między federacją a fanami piłki nożnej trwa od lat. Kibice oskarżają PZPN o kumoterstwo, dbanie wyłącznie o własne dobro, a także traktowanie piłki, klubów i piłkarzy jako dodatków do swoich szemranych interesów. Usunięcie orzełka z koszulek trafiło więc na podatny grunt i zostało potraktowane jak zdrada narodowa. Po wpadce z orzełkiem, w najbliższym czasie Związek nie może liczyć na jakiekolwiek zrozumienie z strony kibicowskiej braci. Piłka nie połączy Związku z kibicami, dopóki ten nie otworzy się na swoją publiczność i nie zacznie komunikować z głównymi zainteresowanymi. Nie chodzi tylko o to, aby zabłysnąć przyjaznym logotypem. Nie można zbudować nowego wizerunku w oparciu o sam marketing i grafikę. Trzeba pokazać nowy system funkcjonowania. W innym wypadku kolejna wpadka to tylko kwestia czasu, a nawet najdrobniejsze uchybienie będzie głośno i złośliwie komentowane nie tylko na trybunach.</p><p>Ta sprawa to kolejny dowód, że żeby odświeżyć wizerunek, nie wystarczy odświeżyć logo.</p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2011/12/orzel-czy-reszta/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> <item><title>Fleishman-Hillard pomaga określić cele i wartości firm</title><link>http://fleishman.pl/2011/11/fleishman-hillard-pomaga-okreslic-cele-i-wartosci-firm/</link> <comments>http://fleishman.pl/2011/11/fleishman-hillard-pomaga-okreslic-cele-i-wartosci-firm/#comments</comments> <pubDate>Tue, 22 Nov 2011 16:15:08 +0000</pubDate> <dc:creator>admin</dc:creator> <category><![CDATA[Opinie]]></category><guid
isPermaLink="false">http://fleishman.pl/?p=1462</guid> <description><![CDATA[Agencja public relations Fleishman-Hillard proponuje klientom usługi, które mają pomóc firmom w wypracowaniu i określeniu podstawowych wartości oraz zasad ich działania. Brand Positioning, Corporate Positioning oraz Corporate Philosophy mają na celu zwiększenie widoczności i pozytywnego, spójnego przekazu firmy lub marki &#8230;<a
href="http://fleishman.pl/2011/11/fleishman-hillard-pomaga-okreslic-cele-i-wartosci-firm/" class="more-link">Przeczytaj więcej <span
class="meta-nav">»</span></a>]]></description> <content:encoded><![CDATA[<p>Agencja public relations Fleishman-Hillard proponuje klientom usługi, które mają pomóc firmom w wypracowaniu i określeniu podstawowych wartości oraz zasad ich działania. Brand Positioning, Corporate Positioning oraz Corporate Philosophy mają na celu zwiększenie widoczności i pozytywnego, spójnego przekazu firmy lub marki wśród konsumentów, pracowników oraz partnerów biznesowych, jak również wypracowanie strategicznego kierunku rozwoju firmy.</p><p><span
id="more-1462"></span></p><p><em>Każda firma potrzebuje klarownego określenia swojej misji, wizji i wartości, zwłaszcza gdy w firmie zachodzą zmiany w komunikacji lub w strukturze wewnętrznej, otwiera się ona na nowe rynki czy ma miejsce sytuacja kryzysowa. W takich momentach należy sprecyzować własne wartości oraz ustalić co marka reprezentuje, jak chce być postrzegana i z jakimi działaniami się identyfikuje. Pozwoli to na odpowiednie zarządzanie firmą oraz na stworzenie spójnej komunikacji zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz organizacji.</em> – mówi Julia Kozak, dyrektor zarządzająca polskiego oddziału Fleishman-Hillard.</p><p>W ramach usługi Brand Positioning oraz Corporate Positioning prowadzony jest całodniowy warsztat z indywidualnie dobranym zespołem osób danej firmy, poprzedzony badaniem, które pozwala na zewnętrzną i wewnętrzną ocenę marki lub firmy. Na tej podstawie określane jest Credo Firmy lub Marki, które opisuje podstawowe zasady i wartości działania. Usługi są uzupełnione o rekomendacje aktywności, których wdrożenie zapewni sukces w realizacji Credo na poziomie sprzedażowym, marketingowym, jak i komunikacyjnym.</p><p>Corporate Philosophy polega na analizie dostępnych materiałów komunikacyjnych oraz wewnętrznych badań firmy, przeprowadzeniu szeregu pogłębionych wywiadów z kierownictwem firmy, jej pracownikami i partnerami, zakończonych jednodniowym warsztatem ze ściśle wybranym zespołem. Wynikiem spotkań jest claim misji i wizji, który powinien stanowić podstawę działania firmy. Ponadto klient otrzymuje rekomendacje dotyczące wdrażania misji i wizji w praktyce działań biznesowych w kluczowych obszarach, takich jak HR, marketing, sprzedaż, działalność operacyjna czy wśród grup docelowych.</p><p>Więcej informacji:</p><p><a
title="Corporate Positioning" href="http://issuu.com/fhpolska/docs/corporatepositioning">Corporate Positioning</a></p><p><a
title="Brand Positioning" href="http://issuu.com/fhpolska/docs/brandpositionig">Brand Positioning</a></p><p><a
title="Corporate Philosophy" href="http://issuu.com/fhpolska/docs/corporatephilosophy">Corporate Philosophy</a></p> ]]></content:encoded> <wfw:commentRss>http://fleishman.pl/2011/11/fleishman-hillard-pomaga-okreslic-cele-i-wartosci-firm/feed/</wfw:commentRss> <slash:comments>0</slash:comments> </item> </channel> </rss>
<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Minified using disk: basic
Page Caching using disk: basic

Served from: fleishman.pl @ 2012-05-19 19:14:05 -->
